sobota, 22 listopada 2014

Dzieci rosna

  Oj dawno mnie tu nie bylo.
Niby nic sie nie dzieje , niby wszytsko jak bylo a troche klopotow zdrowotnych, troche zajec i czas ucieka.

Krotko sobie podsumuje ostatni rok :

Julia zdala egzaminy koncowe szkoly spiewajaco. Same A i A*  ( czyli same 5 ki i 6 tki). Dostala sie do wymarzonej szkoly i.. chyba jej troche zapal do nauki opadl. :)
 No i Julia tanczy. To jest jej pasja , jej marzenie , jej zycie . Spedza teraz 4 popoludnia w tygodniu tanczac a w soboty rano pracuje w swojej szkole tanecznej ,zeby zarobic na te niezliczone lekcje.



Abi poszla do szkoly. Wielkie wydarzenie ,na ktore tak dlugo czekala . Dostala sie do szkoly ,ktora bardzo szybko polubilismy. Nawet udalo mi sie do tej samej szkoly przeniesc Franklyna. Kiedys o maluszkach w szkole napisze osobny post a teraz wspomne tylko,ze moj maluszek w szkole blyszczy. Juz czyta (proste zdania ) , dodaje i odejmuje i rozwija sie swietnie


Wakacje spedzilismy milo w zaciszu domowym . Lato tego roku bylo cieple i bardzo dlugie.  
Teraz powoli szykujemy sie do swiat i Nowego Roku. Az uwierzyc nie moge,ze to znow za chwilke bedziemy koledy spiewac i liczyc minuty pierwszej godziny 2015 roku. 
Czas pedzi . Ale spedzam go otoczona rodzina w spokoju  i milosci.
Czegoz wiecej chciec?

środa, 12 lutego 2014

O szkol szukaniu i oczekiwaniu

Juz od pierwszego dnia wrzesnia zaczelam sie stresowac faktem,ze obie moje dziewczyny zaczna nowe szkoly w 2014 i trzeba im te szkoly znalezc.

Szukanie szkoly dla Julii w Polsce bylo bardzo proste. Szkola byla po drugiej stronie ulicy od przedszkola i choc kusily mnie szkoly integracyjne , Montresori czy inne nie systemowe to jednak rozsadek szybko wybil mi je z glowy. Zadna nie byla w " pieszej " odleglosci od domu a dojazd do szkoly wykluczylam. Mialam dosyc problemow z dojazdami do pracy.  W zwiazku z tym zlozylam papiery do rejonowej i poszukalam naszego nazwiska na liscie w czasie wakacji.

Tutaj szukanie szkoly rozpoczyna sie we wrzesniu roku poprzedniego. (podania nalezy zlozyc do polowy stycznia) . Szkol w odleglosci pieszej mam 7 ( a jesli mialabym na dojscie do szkoly 30 minut to pewnie ze 12 ) ,wiec wybrac latwo nie jest. W pierwszej kolejnosci ( z pewnym zalem) odrzucilam te, do ktorych mi nie po drodze ze szkola Franka. Zostaly 4 . (od razu pisze,ze szkoly Franka w ogole nie bralam pod uwage bo choc jest to szkola ,do ktorej chodzila tez Julia to ostanio coraz bardziej mi z ta szkola nie po drodze. Nauczanie maja w porzadku, raporty dobre ,ale po zmianie dyrekcji moim zdaniem szkola bardzo sie zmienila i mam jej serdecznie dosyc)  Podzwonilam po szkolach i umowilam sie na tzw Wieving (czyli Ogladanie) Bardzo fajna i pozyteczna sprawa,bo mozna sobie szkole dokladnie obejrzec, zadac mase pytan na temat jej funkcjonowania , popatrzec jak zachowuja sie dzieci w szkole i generalnie zaspokoic swoja ciekawosc. Najblizej nas i nasza szkola rejonowa po tamim ogladaniu natychmiast spadla z naszej listy. Chaos , dziki wrzask, sale " zerowki" male i jakies mroczne poprzedzone ogromnym stosem pietrzacych sie bezladnie kurtek i pudelek sniadaniowych. Raport OFSTED tez wcale nie najlepszy . ( raport Ofsted to raport urzedu zajmujacego sie kontrola instytucji oswiatowych -obowiazkowy dla kazdej szkoly)
 Zostaly 3. Kolejna szkole odrzucilam , gdyz jest to tzw infant school (czyli do 7 roku zycia) i za pare lat znowu trzeba szukac szkoly , zmieniac mundurki, etc..
Zostaly 2. Obie wyznaniowe. Pierwsza na naszej liscie to szkola katolicka. Cudna , cicha mala szkolka, do ktorej trudno sie dostac. Maja tam tylko 6 klas ( po jednej na kazdy rocznik) i widac,ze atmosfera tam panuje wspaniala. Przestronny budynek, czysto, przemila pani dyrektor i fanatastyczny raport. No i dokladnie po drugiej stronie ulicy ze szkola Franka.
 Ostatnia szkola to szkola anglikanska. Po 3 klasy w roczniku w duzym budynku z wielkim boiskiem. Mimo nie fantastycznego raportu , szkola spodobala mi sie swoja atmosfera i mnostwem udogodnien.

Zlozylam podania do obu. Teraz musze czekac na polowe kwietnia,kiedy to Urzad miasta rozsyla maile z informacja do jakiej szkoly dostalo sie moje dziecko. ( Bo te wpisane na podaniu moga ,ale nie musza zostac przyznane) Przyznam,ze to czekanie troche nerwowe bo bym juz chciala wiedziec.

  Szukanie szkoly dla Julii zaczelo sie niemal tak samo. Od ogladania. Starsze szkoly organizuja tzw wieczory otwarte gdzie mozna sobie pozwiedzac, pozadawac pytania i generalnie popatrzec na to co nas interesuje. W tych szkolach ( tzw Sixth form dwuletnie szkoly oferujace rozne kierunki nauki. Mozna wybrac maximum 5 w pierwszym roku i 4 w drugim i kazdy zakonczony jest egzaminem tzw A levels)
 Julia ambitnie wybrala sobie dwie najlepsze szkoly w miescie. Do obydwu mozna sie dostac jesli posiada sie odpowiednia -wyznaczona przez szkole -ilosc punktow. Punktow przewidywanych ,bo punkty dostaje sie za wyniki egzaminow ,ktore bede w maju. Uczen w podaniu wypisuje wszytskie egzaminy,ktore juz zdal i jakie jego zdaniem moze ociagnac oceny z egzaminow ,ktore zdawal bedzie.
 U nas w domu to bylo dwa tygodnie nerwow i rozpaczy. Liczenie punktow, sprawdzanie czy jej szkola zgadza sie z jej wyliczeniami. ( szkola do ktorej sklada sie podania kontaktuje sie ze szkola obecna i potwierdza przewidywania ucznia) Julii raport ze szkoly obecnej nie zgadzal sie z jej faktycznymi osiagnieciami wiec ona plakala ,ze na pewnoe sie nigdzie nie dostanie , ja wisialam na telefonie rozmawiajac z jej nauczycielami i atmosfera nerwowa i niepewna wisiala nam nad glowa az do samych Swiat.
  Po Swietach zaczelo sie oczekiwanie na listy z jej wybranych szkol. Niemal co 3 dni Jula wracala ze szkoly z informacja ,ze taka to a taka kolezanka juz dostala list ze swojej wybranej szkoly. Niemal co 3 dni tlumaczylam,ze szkoly pewnie wysylaja listy w kolejnosci zgloszen a ona do jednej szkoly zaniosla podanie w ostatnim dniu, ze jej druga szkola jeszcze nie skonczyla rekrutacji i ,ze bedzie dobrze...  Ilosc wlosow siwych na mojej glowie znacznie sie w tym czasie zwiekszyla.

Wreszcie przyszedl pierwszy list z zaproszeniem na rozmowe kwalifikacyjna. Poszlysmy i dowiedzialsmy sie ,ze ilosc punktow kwalifikujacych do szkoly jest 12 , w zeszlym roku wszyscy co mieli 17 punktow sie dostali do szkoly a Julia ma 19.. Uff nawet nie macie pojecia jak bardzo opadly tego dnia emocje.  Jeszcze jakies czas czekalysmy na drugi list. Jula juz znowu wpadala w faze zwatpienia. Druga szkola wymaga wiecej punktow niz ta pierwsza, wiec Jula traktowala to tez jako wyzwanie. List przyszedl  z informacja zwiezla. Dostala sie.

Teraz tylko oczywiscie musi zdac te wszytskie egzaminy w takim stylu jak to sobie zaplanowala...  Czekamy na maj.

Kolejna szkola jakiej szukalysmy tej jesieni to.. szkola baletowa.
Pewnego poranka moje starsze dziecko oswiadczylo,ze bardzo, ale to bardzo by chcialo tanczyc i czy jak sobie poszuka szkoly to sie zgodze.
 Ja juz od dawna wiem,ze ona chce tanczyc,zel jakos nam bylo z tym nie podrodze a lekcje tanca w szkole Jula znienawidzila serdecznie.
Zgodzilam sie. Szkole znalazla, dowiedziala sie czy w tak podeszlym wieku lat 15 mozze sie zapisac i poszlysmy na probne lekcje. Ja zabralam rowniez Abi do jej grupy wiekowej .  Abi zadnych zastrzezen nie miala. Jula poszla podekscytowana, wrocila z nosem w dol i powiedziala,ze jej sie nie podobalo .
Jula jest bardzo niesmiala i trudno jej sie przystosowac do nowego miejsca. Czesto te jej niesmialosc traktuja jako wywyzszanie sie, zadzieranie nosa czy dziwacznosc. Taniec zostal oplakany i porzucony w kat.

 Ja sie nie poddalam. Pomyslalam,ze to moje dziwaczne dziecko naprawde potrzebuje ruchu i hobby, wiec zasiadlam do internetu przegladajac strony roznych szkol baletowych. Wyslalam kilka maili. Na jeden z nich dostalam odpowiedz blyskawiczna z numerem telefonu. Zadzwonilam , swietnie mi sie rozmawiala z pania wiec zapisalam obie panny na probne lekcje. Zle to wygladalo,bo dlugo nie moglysmy znalezc szkoly w jakims dziwnym magazynowym budynku i wpadlysmy na ostatnia sekunde.  Po mniej wiecej 20 minutach obie wiedzialysmy,ze to jest to. Szkola baletowa do ktorej beda chodzic moje corki. Wlascicielka szkoly na poczatek zaoferlowala Julii oprocz normalnych lekcji jeszcze tzw godzine pmagania. Jula przychodzila pomagac w klasie 6 latkow w zamian za to,uczac sie wszytskich podstawowych terminow i pozycji.
 A do stycznia biega juz na 4 lekcje (3 x w tygodniu) bo dostala takie polowiczne stypendium. (ona chodzi na 4 lekcje , ja place za dwie ) Cudowna ciepla, wlascicielka i wspaniala atosfera sprawily,ze mam w domu szczesliwa nastolatke. Jula zaczyna sie otwierac, rozmawiac z dziewczynami z grupy(!) i kazdego dnia odlicza godziny do lekcji tanca.
 Abi rowniez uwielbia . Rozciaga sie na podlodze, cwiczy skoki, i pozycje..

Taka ta moja jesien byla i w zasadzie ciagle jest bo deszcze, wiatry i dodatnie temperatury sprawily,ze mamy raczej wielce przedluzony lisopad niz zime .

Czekamy na wiosne. List z potwierdzeniem szkoly dla Abi, poczatek egzaminow Julii i... slonce

Czekamy

czwartek, 26 grudnia 2013

cicha noc...

Oj cicha , choc ta cisza w Wigilie zaczela sie bardzo pozno...

Tradycyjnie w Wigilie moje dzieci sa Polakami i nie czekaja jak ich brytyjscy rowiesnicy na prezenty do samego rana.  Dlatego nasza jakze nie- polska Wigilia okraszona afrykanskim tancem przebiega szybko i bez problemowo . Bo przeciez ten Mikolaj juz moze na progu stoi.  Gwiazdka swieci a dzieciom oczy blyszcza. Przyjdzie, nie przyjdzie ??

Jest! Przyszedl, worek zostawil i poszedl do innych dzieci . Tylko slad na niebie zostal ..

To nie prezenty sa jednak najwazniejsze. To czekanie, to zdobienie,to pieczenie ciastek wlasnoreczne,
 to atmosfera nadziei ,ze cos oto pieknego przed nami...

I takiej czystej nadziei zycze wszystkim na Swieta i nadchodzacy Nowy Rok.





poniedziałek, 11 listopada 2013

Cztery

 No i nadeszly kolejne urodziny. W naszym wypadku ostanie przedszkolne bo w przyszlym roku urodziny Abi bedzie swietowac w szkolnym mundurku..

Abi urodzila sie (jak juz kiedys pisalam) w noc fajerwerkow (bonfire night) i przyznam szczerze,ze od tamtej pory tych fajerwerkow nie widzialam :)  Nie mam czasu ...

Czteroletnia Abi jakze sie rozni od 3 latki.  Mowi pieknymi zdaniami , ale jej pewnosc siebie jakby siadla i coraz czesciej ta sama Abi, ktora jeszcze rok wczesniej sama zaczepiala obce dzieci w parku, teraz nawet do znajomych zagaduje niechetnie...  tak, jak Julia chce,zeby wszytsko co robi bylo idealne.. Ale w przeciwienstwie do siostry szybko sie zniecheca rzucajac kredka czy klockiem wola :wcale nie jestem w tym dobra.. Dlatego poki co jak ognia unikam wszelkich "robotek recznych " (plastelina, rysowanie etc.. ) bo zazwyczaj koncza sie wielkim placzem..
 Rozpoznaje wszystkie litery i probuje czytac.. Namietnie literuje wszystkie slowa w ten sposob : k,p, s, w..  czyli klocki :)
Probuje po naszej wizycie w Polsce mowic po polsku do znajomych  Polakow. Brzmi smiesznie np : He nie eating ciastko ..  Ciesze sie,ze chce sama z siebie i czesto sie o polskie slowa pyta..

Cyfry i dodawanie ( do 10 ) lubi i liczy co popadnie , ale ma swoja prawdziwa milosc.. : Mapy
 Mapy rysuje, mapy oglada, mapy nosi przy sobie. Kazda uliczna mapa to przystanek, na ktorym musze pokazac gdzie jest nasz dom, gdzie sa szkoly wszytskich dzieci i gdzie praca taty...

Dlatego tez najwazniejszym prezentem byly : Mapy. Ksiazka z Polski ,ktora jest wsrod ksiazek roku 2013 w brytyjskim Waterstone.  Jak zobaczylam te ksiazke to zakochalam sie bez pamieci. ( w koncu tez bylam dzieckiem,ktore wozilo Atlas ze soba na rowerze ;) ) Polecam ja kazdemu, niezalenie od wieku :)

Time zoooms by jak mawia Abi , a tymczasem zwyczajnie rozkoszuje sie kazda chwila z nia , sluchajac jej niesamowitych opowiesci..

Zdjecia Abi robilam na szybko sadzajac ja na stole przy oknie.









niedziela, 29 września 2013

Abi X 3

 Od dluzszego juz czasu w moim domu mieszkaja az 3 dziewczynki o imieniu Abi..  Dwie z tych trzech sa niewidoczne dla mojego oka- mzoliwe ,ze na szczescie dla mnie :)

Oprocz Mojej Abi , tej ktora widze i ktora mi opowiada o pozostalych mamy w domu :
- Sister Abi.. Sister Abi ,ktora jest odpowiedzialna , i ktora mimo juz 4 lat (albo 6 )zachowuje sie niemal jak osoba dojrzala
-Little Abi . Little Abi ( jak imie wskazuje ) ma lat 2 tylko i jest lobuziakiem potwornym

Dziewczyny czesto sie razem bawia i od czasu do czasu Moja Abi przybiega i opowiada historie z ich malego swiata .  Glownie to jest opowiesc o tym co zmalowala Little Abi.  Czasem Little Abi jest obwiniana o rozlane kakao, czy porozwalane klocki, ale glownie sa to tzw opowiesci straszne : Little Abi nie patrzyla i wjechala hulajnoga na ulice, Little Abi wybrala sie w nocy po ciemku nad morze czy inne rownie niebezpieczne wyczyny. Little Abi rowniez czasami " wyzywa" Moja Abi. Mowi jej,ze jest za mala,zeby zrobic cos tam (np zeskoczyc ze schodow) , albo,ze nie umie sie wspiac na murek. Moja Abi musi potem udowadniac,ze jest zupelnie inaczej i,ze potrafi to wszytsko zrobic.
Sister Abi w swojej dojrzalosci czesto mowi STOP nierozsadnym zachowaniom Little Abi i wspiera Moja Abi w jej decyzjach. Sister Abi czasem pomaga mi w moich problemach wychowawczych . Wystarczy,ze zapytam : A co by Sister Abi zrobila w tej sytuacji ? I czesto  Moja Abi mimo wczesniejszych protestow robi to co Sister Abi by zrobila  (czyli to o co ja prosilam )

  Uwielbiam czasem sluchac jak sie bawia razem i sprzeczaja . Uwielbiam sluchac opowiesci o szalonych wyczynach Little Abi i spokojnych wywoadach Sister Abi.

A moze jednak powinnam sie martwic,ze skoro wszytskie nazywaja sie tak samo to oznacza ,ze moje dziecko ma slaba wyobraznie ??
hmmm

sobota, 14 września 2013

Stosy..

Juz kilka ladnych dni minelo od powroty z Polski. Stosy prania zamienily sie juz w stosy prasowania i wyglada na to,ze wkrotce i z tym sie uporam..
 W glowie stosy wspomnien,obrazow roznych.. Na komputerze stosy zdjec , wiekszosc jeszcze czeka w kolejce na " obrobienie"

To byla cudowna wyprawa.  Moja rodzina i znajomi przyjeli Cliffa wspaniale.. Co prawda glowna ich troska bylo jak i czym go karmic, ale dali rade spiewajaco :) Abi podbila serca wszytskich i doskonale dogadywala sie ze wszytskimi.. Niestety oni z nia nie ;) ( Abi rozumie polski , wiec zawsze odpowiadala zgrabnie na temat..tylko,ze po angielsku ) Musze przyznac,ze kciuki trzymam,zeby jej zainteresowanie polskim sie utrzymalo bo pieknie zaczynala podlapywac slowka. Do tego stopnia, ze kiedy nie chcialo sie jej spac o 4 w nocy prosila babcie po polsku : Babcia , nie spij .. :)

 Przywiezlismy z Polski stosy ksiazeczek  :)

Polska wydala mi sie po trzech latach.. dziwna. Z jednej strony taka znajoma z drugiej juz odlegla.
 To prawda,ze zatesknilam za rzeczami,ktorych juz nie ma.. I w zasadzie ciesze sie z tego. Bo to oznacza,ze nie tylko ja , ale i moi bliscy sie zmienili. Jakze w wielu przypadkach pozytywne to zmiany..

Patrzylam na slub swojej przyjaciolki z wielkim szczesciem w sercu bo choc z rozrzewnieniem wspominam nasze " depresyjne pogaduchy " to wspaniale,ze i do jej drzwi zapukala milosc prawdziwa.

Warszawa wydala mi sie cudowna, pelna slonca,zieleni i fontann.. Bardzo sie zmienilo to " moje miasto"
Na tramwajach napis zachecal,zeby zakochac sie w Warszawie.. No coz.. zakochalam sie dawno temu- bez wzajemnosci niestety.. ;)

Stosy mam jeszcze w glowie przemyslen , ale prasowanie ma pierszenstwo..

Bo tymczasem rok szkolny sie zaczal , rok Julii egzaminow ( tak , calego stosu)  wyboru nowej szkoly i decyzji zyciowych..
 I choc deszcz pada , a pod nogami stosy lisci.. mam cicha nadzieje,ze to bedzie moja pierwsza pozytywna jesien...



wtorek, 20 sierpnia 2013

komu w droge..

temu czas..

A mi juz byl czas najwyzszy wybrac sie do Polski. Ponad 3 lata nie bylam w kraju. Moze sie to wydawac dziwne , ale mi te 3 lata minely tak szybko ,ze nawet nie zauwazylam.. Gdyby nie kolejne urodziny moich dzieci zdawac by sie moglo,ze to zaledwie kilka miesiecy.

Podekscytowana jestem ale tez i zadumana. Co tam zastane? Jak zmienila sie Polska, moja rodzina.. ?
 Ja zmienilam sie z pewnoscia. 6 lat temu jechalam na chwile, zeby sobie poprawic finanse..  6 lat temu mialam jeszcze w plecaku zapas tabletek antydepresyjnych.Teraz jestem juz kims zupelnie innym.
Przyzwyczajona do mowy , zwyczajow i wszytskiego wokol
 Denerwuje sie tym,ze nie znajde wspolnego jezyka ze znajomymi ,ze bede sie musiala tlumaczyc z tego dlaczego wybralam taka droge.. Denerwuje sie,ze ktos obrazi mojego Clifa albo Abi..

Ale ciesze sie,ze ich zobacze, ze wreszcie usciskam. Ciesze sie,ze Abi pozna babcie i dziadka ,choc nie wiem jak sie dogadaja bo polski Abiszona mocno kuleje..

Walizki spakowane stoja w przedpokoju i za 6 godzin wyruszamy. Przekonam sie,ktore przyjaznie przetrwaly, na ile zmienil sie ten kraj, w ktorym juz sie nie podnosi  z ziemi " kruszyny chleba przez uszanowanie"

Ale najbardziej najbardziej w swiecie sie boje,ze jak wroce to bede bardzo tesknic...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
 

mieszanka moja | Creative Commons Attribution- Noncommercial License | Dandy Dandilion Designed by Simply Fabulous Blogger Templates. Distributed by Blogger Templates